Polski turniej we Wrocławiu, rozgrywany przy okazji Targów Gier Komputerowych Gaming Grounds, przebiegł wyjątkowo sprawnie, nastąpiło również parę nieoczekiwanych zwrotów akcji. Miałem przyjemność uczestniczyć w rozgrywkach jako support drużyny KDV, więc będę też pisał jako uczestnik.
Wydarzenie rozegrało się w Hali Stulecia. Muszę przyznać, że już sam budynek zrobił na mnie wrażenie. Nie będę również ukrywał, że skupię się stricte na turnieju, bowiem nic poza tym mnie nie interesowało, więc nawet nie podjąłem wysiłku rozglądania się po stoiskach za czymś innym, niż jedzenie.
![]() | ||
| Hala Stulecia |
Turniej rozpoczynał się 15 listopada (sobota), tj. w drugi dzień targów. Według terminarza fazę check-in'ów otwierała godzina 9, zaś od 10tej zaczynały się rozgrywki: równolegle ze sobą miały rozgrywać się mecze grup A oraz B.
Grupa A:
1. No Life No Skill
2. Pikantne Papryczki
3. OGÓRKI KISZONE NIRVANA CHINA
Grupa B:
1. Bened+5
2. ALSEN TEAM
3. Klan Dark Venom
1. No Life No Skill
2. Pikantne Papryczki
3. OGÓRKI KISZONE NIRVANA CHINA
Grupa B:
1. Bened+5
2. ALSEN TEAM
3. Klan Dark Venom
Kolejność spotkań wyglądała następująco:
1. NLNS vs PP KDV vs B+5
2. OKNC vs PP KDV vs AT
3. OKNC vs NLNS B+5 vs AT
Mecze zostały rozegrane systemem BO2. W przypadku remisu o zwycięstwie decydować miała długość trwania gier. Rozgrywki zapowiadały się całkiem przewidywalnie, w grupie A Pikantne Papryczki zdominowały swoich rywali, zaraz za nimi wywalczyły sobie awans Ogórki Kiszone, eliminując tym samym ekipę NLNS z dalszych rozgrywek.
Jednakże grupa B dostarczyła zarówno widzom, jak i graczom wielu emocji. Mowa o drużynie Alsen Team, która z racji fejmu i stabilności, tak niespotykanej na naszej kochanej scenie, przyciągała tłumy widzów na widownię i odniosła spektakularne zwycięstwo w meczu z Klan Dark Venom. Co prawda punkt wskazywał na remis, lecz 5 minut różnicy w zwycięstwach decydowało o regulaminowym przejściu dziewczyn. Decydujący, bo drugi mecz był streamowany. I podobno liczbę widzów liczono już w setkach - nawet casterzy lola zadali sobie trud, by narobić młynu po callu 'gg' z naszej strony, serdecznie pozdrawiam.
![]() |
| Rezultat decydującego starcia KDV vs ALSEN |
Drugi dzień zaczął się odrobinę wcześniej, tym razem czekały nas od razu półfinały między drużyną Alsen i Pikantne Papryczki oraz Ogórki Kiszone versus Bened + 5. Doprowadziło to do "kuchennego" finału między Ogórkami a Papryczkami, który dostarczył sporo emocji. Faworytami turnieju było zresztą Bened+5, więc sam wybór finalistów budził zainteresowanie. "Kiszona" ekipa udowodniła, że nie bez powodu wygrała poprzedni turniej, i stawiła godny opór przeciwnikom, ostatecznie jednak plasując się na drugim miejscu.
![]() |
| Decydująca gra |
Wszystkie vod'y znajdziecie pod tym linkiem:
Z racji wyśmienitego castu Shiru i hitta zdecydowałem, że nie będę omawiał poszczególnych gierek, zainteresowanych odsyłam pod strumyk.
Jeśli chodzi o samą otoczkę, targi był przeprowadzone w sposób naprawdę zorganizowany, dosłownie bez porównania z Falkonem, dziejącym się ledwie tydzień przed. Rangi imprezie dodał bez wątpienia patronat ministerstwa kultury. Sam lan zaś przebiegł sprawnie jak nigdy. Niestety, uczestniczyłem w takim wydarzeniu po raz pierwszy, zaufam jednak opiniom innych i stwierdzę, że był to chyba najlepiej jak dotąd zorganizowany turniej. Dlatego też z bólem przyjmuję decyzję Polaka o usunięciu się ze stanowiska administratora. Kolejną, jednak już niezbyt zaskakującą wieścią, jest rozpad całego podium - wszyscy zwycięzcy Gaming Grounds podjęli decyzję o rozwiązaniu swoich drużyn.
Tyle tytułem suchej relacji. Niestety mój sprzęt nie pozwolił mi na uwieńczenie tekstu zacnymi zdjęciami i bazuję w tym aspekcie na innych, mogę jednak dorzucić coś od siebie. Poczynając od samych wrażeń - to naprawdę ciekawe uczucie... grać naprzeciwko widowni, na drugim końcu Polski (nawet ze świadomością, że do faworyta zdecydowanie daleko, a i szanse są niewielkie). Ciężko mi to opisać, gra po prostu wkracza na zupełnie inny poziom. W szczególności, gdy ma się możliwość pogadać ze swoją drużyną. Jako osoba ze Słupska, nie tak wielkiej miejscowości, jest mi naprawdę ciężko odnaleźć współgracza, zmuszony jestem więc szukać po Polsce. A że nie grałem za czasów PDR'a, czuję się wciąż "niewtajemniczony" w półświatek doty, miło jest mi więc stwierdzić, że poznałem w końcu parę twarzy. Polecam wszystkim podobne eventy choćby poprzez aspekt towarzyski, bo to może być nic innego jak zlot fanów, a "integrowanie się" może być całkiem... hmn, ciekawe.
Być może zainteresuje kogoś również moja opinia co do meczu między moją drużyną, tj. Klan Dark Venom, a Alsen Team. Jako iż kończę ten tekst dopiero teraz, myślę, że stać mnie na całkiem znośny obiektywizm. Niezależnie od wyniku, wcale nie czuję się upokorzony - raczej jak po chrzcie bojowym. Dziewczyny dały nam lekcję, że niezależnie od poziomu doty, stabilność drużyny to coś, co jest bardzo ważne i nie możemy tego przeskoczyć. Nasz skład potrafi pokonać wiele o podobnym, czasem wręcz i lepszym poziomie, w fazie kwalifikacji nieomal wygraliśmy na Ogórki Kiszone (domyślam się, że obecność stand-in'a miała tu duże znaczenie, nie chcę umniejszać umiejętnościom chłopaków), jednak mamy straszne problemy z utrzymywaniem kontroli nad grą, w naszych rękach to śliski, zdradziecki węgorz. I właśnie nad tym musimy popracować, bo przejawia się to we wszystkim - od wardowania po komunikację in-game. Mam nadzieję, iż plotki jakoby był to ostatni lan doty w Polsce są nieprawdziwe i wkrótce będziemy mieli okazję, by się zrewanżować.
Dochodziło również do rzeczy, które nie całkiem wpisują się w kanon suchych rozgrywek. Poczynając od pierwszego dnia, gdy w pewnym momencie para zawodników z Bened+5 zaczęła przechodzić się przed stołami dziewczyn z Alsen Team (W samej grze również nie było nudno, pierwszy raz widziałem na turnieju Death Prophet z wszystkimi parami butów w plecaku). Głośna stała się również historia chatu Nemerianosa z Buką, gdzie - podobno, zastrzegam - padło pytanie, czy po wygranym finale będzie mógł nie podawać ręki MaTi'emu. Nie pozostało to oczywiście bez echa, gdyż w oczekiwanym przez faworytów turnieju meczu, do którego nawet się nie dostali, wspomniany zawodnik Papryczek świecił avatarem z tekstem "Neme przybij piatke". Cóż, jedno jest pewne - przegrana na Ogórki rozwiązała zaistniały dylemat. Ostatnią, chyba najzabawniejszą rzeczą, jakiej doświadczyłem, było pozyskanie trzech nastoletnich fanów z widowni. Zapewniam, że było zabawnie, gdy usłyszałem "zawsze chciałem pograć z kimś z competitive'u".
I właściwie zabrakło mi puenty. Wystarczy, jeśli powiem, że z podekscytowaniem liczę, że nie był to mój ostatni event tego typu?
Qiuster



Polish drama best drama :D
OdpowiedzUsuń