Co prawda scenie gry Dota 2 wiele brakuje do jednomyślności, nic jednak nie podzieliło nas tak bardzo, jak... karząca ręka Gabena lub krócej - MMR. Rzućmy jednak okiem na to, jak zorganizować się na tyle, by nie skończyć z hakiem własnego Pudge'a na gardle, no i sięgnąć po Żelazny Tron przeciwnika.
Sposobów na walkę z jarzmem cyferek jest wiele, a mitów im towarzyszących - jeszcze więcej. Nie uchodzę za autorytet w tej dziedzinie, postaram się więc dogłębnie zbadać temat, a pomogą mi w tym moje skromne doświadczenie, wasze liczne opinie oraz kawał świetnej roboty TEL9021'a, który możecie znaleźć pod tym linkiem (w języku angielskim):
Nie da się ukryć, że poradnik ten w pewnych aspektach będzie podobny do wyżej wymienionego, zachowam bowiem schemat i będę używał podobnych argumentów, postaram się jednak przetłumaczyć ukryte w nim mądrości i podać w przystępniejszej nam formie. Zapraszam do lektury!
Słowem wstępu...
Jak już pisałem, propozycji na rozwiązanie problemu można znaleźć od groma, skupmy się zatem na najczęściej powtarzanej, która niczym wirus zaraża kolejnych graczy:
Graj tylko OP postaciami, twoje noty wzrosną - bzdura.
Każdy patch przynosi ze sobą pulę bohaterów, którzy są wybierani częściej niż reszta. I choć wizja drogi na skróty jest niezwykle kusząca, przejdźmy od razu do puenty - po krótkim wzlocie nastąpi bolesny upadek. Jeśli pragniemy wzbić się wyżej, nie możemy polegać na szczęściu czy łudzić się "złotymi metodami", czeka nas tylko jedno - praca. Zacznijmy więc od prostej sondy...
Jak daleko chcę zajść?
Oczywiście, odpowiedź nasuwa się sama - jak najwyżej! Zastanówmy się jednak. Dyskusyjne jest stwierdzenie, że MMR odzwierciedla rzeczywisty poziom naszych umiejętności, mimo to jednak należy zadać sobie kilka pytań - czy aby na pewno "Szczyt" jest moim celem już teraz?
| Mokry sen niejednego gracza |
Czy jestem gotowy zmierzyć się z profesjonalistami, którzy nie chodzą do pracy, ani szkoły, a nawet otrzymują wsparcie? Czy aby na pewno nie ma różnicy między mną a graczami na wymarzonym pułapie? Każdy z nas miewał momenty, gdy tego typu wątpliwości rodziły się w jego głowie. Z pewnością są wśród nas wyjątki, lepiej jest jednak obrać sobie skromniejszy cel, który będzie nam łatwiej osiągnąć. Dzięki tej grze psychologicznej porażki będą mniej frustrujące, a wygrane dadzą nam więcej satysfakcji, bo i upragnione podium czeka bliżej.
Podam wam swój przykład. Po kalibracji zacząłem z poziomu 3,1k. Kiepsko, prawda? Postanowiłem podbić swój ranking do co najmniej 4 tysięcy. Co prawda udało mi się osiągnąć poziom 3,7k, wtedy jednak.. coś zaczęło się psuć. W końcu spadłem do 3,3, tracąc ponad połowę tego, co udało mi się wypracować. Dlaczego to mówię? Chcę was uczulić na najczęściej popełniane błędy, które i mi, niestety, nie są obce.
Po pierwsze, cieszmy się z tego, co otrzymamy. Nie można przeć przed siebie ze ślepym "należy mi się", bez podstaw ku temu. Jeśli zaczynamy czuć, że gry nie są już stompowane przez jedną ze stron, jeśli mamy wrażenie, że czasem gra zaczyna nam się wymykać spod kontroli - to moment, by przystanąć i więcej potrenować. Owszem, możemy zdać się na drużynę, raz czy dwa, jednak jeśli dalej chcemy wchodzić wyżej, należy wyeliminować ślepy traf.
Kluczem do zwycięstwa, paradoksalnie, jest coś zupełnie przeciwnego - porażki. Nie mówię o grach zupełnie zdominowanych przez jedną ze stron, od początku do końca. Mówię o meczach, w których była szansa, całkiem realna, jednak.. cytując moje wcześniejsze słowa... "coś zaczęło się psuć". No właśnie, co? Oglądanie powtórek jest tym, co pozwoli nam zrozumieć, co robimy źle. Każdemu przychodzi to inaczej, przegrane są jednak naturalnym elementem gry, i trzeba to zaakceptować. Tyle jednak o wystrzeganiu się i przygotowaniach. Jak grać, by wygrywać?
Zaczynamy! Ale... kim?
TEL9021 proponuje nam bardzo proste rozwiązanie. Wybierzmy "swoje" picki - kilku herosów, którymi grając, czujemy się najpewniej. Możecie mi zarzucić, że to nie różni się zbytnio od wyboru jednego, czy dwóch core herosów, co spotkało się z moją krytyką, jednakże pod płaszczem prostoty tejże strategii kryje się bardzo zmyślne wnętrze...
| Kluczowy moment rozgrywki AP |
Przede wszystkim, odpalając grę rankingową, chcemy wygrać. Wybieranie z puli, w której czujemy się bardzo pewnie, z bohaterów, których po prostu "czujemy", pozwala nam zmaksymalizować nasze szanse. Zauważmy, że dzieje się tak niezależnie od poziomu, na którym toczy się rozgrywka, nawet profesjonaliści przejawiają podobne skłonności - na TI4 rzadko kto zagrał więcej, niż kilkoma herosami. I nie jest to wyłącznie wina obecnej mety.
Dobrze jest jednak wybrać dla siebie taką paczkę postaci, które sprawdzą się w wielu sytuacjach, dlaczego? Sami dobrze wiemy, jak to jest, gdy rezerwujemy środkową linię dla swojego Invokera, po czym... no właśnie - Pudge "пошел на хуй", gdy nasz wywoływacz siedzi już w grze. Warto zatem sięgać po coś uniwersalnego, co spisze się równie dobrze z partnerem (lub dwoma) na linii. Podobna rzecz tyczy się junglerów, dlatego zwyczajnie odradzam wszystko to, co bez neutrali po prostu nie wykorzystuje pełni swojego potencjału.
Jest jeszcze parę rzeczy, na które należy zwrócić uwagę. Po pierwsze - jeśli naprawdę chcemy się wybić, gry rankingowe nie są właściwą porą na testowanie buildów, należy też uważać z mocno "niestandardowymi" konwencjami, nawet jeśli są one skuteczne, gdyż nasza drużyna może tego po prostu nie zrozumieć, i przyniesiemy nimi więcej szkody, niż pożytku. Po drugie zaś - nie bójmy się czasem wybrać czegoś, co podejmie rolę supporta. Mowa tu głównie o sytuacjach, w których mamy już zarezerwowaną środkową linię i po jednym hard carry na pozostałych. Nie musi to być wcale hard support, jak CM czy Lion, wybór zależy od naszych preferencji.
Na zakończenie zostawiłem jeden z ciekawszych aspektów, które powinniśmy uwzględnić, zastanawiając się nad pickiem - roaming. Jako dedykowany support mogę rzucić nieco światła na ten temat. Najpierw należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy widzimy sens w robieniu rotacji.
Aby roamer "siadł", zazwyczaj potrzebujemy herosa w drużynie, który poradzi sobie sam na linii, podczas gdy my będziemy urządzać ganki. Przykładem takiej postaci jest popularny ostatnio Tidehunter, który świetnie spisuje się nawet w sytuacjach 1v2 (oczywiście wszystko zależy od konkretnej gry i nie jest to niezawodna reguła). Może też się zdarzyć, że nasz hard carry będzie pod opieką lane supporta, który zapewni mu bezpieczną farmę, wtedy zaś - droga wolna!
| Udana rotacja Liona |
Aby urządzanie zasadzek na przeciwników przyniosło upragniony sukces, musimy komunikować się z naszą drużyną, to podstawa. Dobrze też jest mieć ogólne wyczucie, kiedy gankować, którą drogą i tak dalej. To jest niestety temat na osobny poradnik, więc nie będę się tu rozpisywał. Jeśli zaś chodzi o dobór bohaterów, którzy spiszą się dobrze przy takich zadaniach, rekomendowane są samowystarczalne postacie, które rzadko mają potrzebę wracać do fontanny, oczywiście z dużym arsenałem stunów, slowów i silence'ów w rękach.
Zaletą tej strategii jest to, że wymuszając nagłą przewagę na danej linii, zabijamy przeciwników lub zmuszamy ich do powrotu pod fontannę. Z prostej matematyki wynika, że rodzi się w ten sposób przewaga, prawda? A jeśli nie wyjdzie... cóż, w końcu nie jesteśmy core herosem naszej drużyny. Braki w poziomie potrafią być co prawda bardzo bolesne, uważam jednak, że warto. Dobrze wyegzekwowany roaming potrafi wygrać wczesną fazę gry, i znacząco przyczynić się do późniejszego zwycięstwa. Wspomniałem jednak o czymś, co jest tu wymagane pomimo właściwej kompozycji bohaterów. Do czego dążę? Pragnę udowodnić wam, że...
Potęga komunikacji...
jest nieoceniona. I dlatego, moim zdaniem, wielu polskich graczy popełnia ten paskudny błąd, zakładając że gry rankingowe przebiegają w modelu 1v9. Narzędzi na porozumienie się z członkami naszej drużyny otrzymaliśmy na tyle dużo, że nie możemy tego zlekceważyć. Nie będę się rozwodził nad tym, jak bardzo ważna jest komunikacja, uważam to za oczywistość. Jeśli jednak potrzebujemy przykładu, wystarczy przypomnieć sobie ostatnią walkę drużynową, w której po wspaniałej inicjacji... wszystko sypnęło się z racji braku porozumienia. Przyjrzymy się jednak dwóm podstawowym problemom, które nam towarzyszą.
Pierwszy z nich to dobrze znany przypadek, w którym bariera językowa uniemożliwia nam pożądany kontakt. Tu jednak przychodzą nam z pomocą wyżej wspomniane narzędzia, które udostępnia nam sama gra. W takim wypadku mamy okazję zrobić z nich jak największy użytek.
| Niedoceniany skarb w grach solo |
Drugi zaś jest nieco bardziej skomplikowany, a może pojawić się nawet, gdy mamy do czynienia ze swoim rodakiem... Bardzo często występuje w parze z błędnym tokiem rozumowania, na który postanowiłem zwrócić przed chwilą uwagę. Otóż, przechodząc do sedna - co zrobić, gdy cała nasza drużyna... składa się z graczy początkujących, by nie określić ich brutalniej. I tutaj wszystko zależy od komunikacji. Jeśli nie chcemy poddać meczu, powinniśmy wykorzystać fakt, że mamy doświadczenie, którego brakuje naszym partnerom, zamiast jeszcze ich pogrążać. Gdy nie przebiegają w model 1v9, a nawet drużyna złożona z kompletnych idiotów potrafi wygrać grę, jeśli pojawi się ten jeden wybraniec, który będzie wiedział, co robić i pokieruje innymi. Oczywiście, nie zawsze to poskutkuje i nie zawsze nasz team zechce nas słuchać, powinniśmy jednak próbować, zmobilizować w sobie całą cierpliwość, na jaką nas stać, i pamiętać, że do końca meczu jesteśmy skazani na graczy, których umieszczono w naszym zespole. Powtórzę to jednak raz jeszcze - warto. Podobnie jest z nauką podstaw rosyjskiego alfabetu i bindowaniem komend czatowych - nigdy nie wiadomo, do czego nam się przydadzą...
Kości zostały rzucone.
Pora przyjrzeć się bliżej temu, jak prowadzić rozgrywkę w sposób, który przyczyni się do zwycięstwa. Największą bronią, jaka została nam udostępniona są chęci poparte konkretnymi działaniami. Jeśli naprawdę chcemy wygrać i robimy wszystko, co w logiczny sposób do tego się przyczynia, to już połowa sukcesu. Nasza gra zaczyna się fazą pickowania. Niezależnie od tego, czy jest to AP, CD czy CM, możemy sami wybrać (lub zasugerować kapitanowi wybór) coś, co postawi nas w uprzywilejowanej pozycji w stosunku do przeciwników. To, jakie postacie wybierają nasi partnerzy, a jakie przeciwnicy, jest kluczowe do odpowiedniego przebiegu rozgrywki.
Teraz pora na odrobinę psychologii. Faktem jest, że ludzie szybko się zniechęcają, i jeśli uda nam się zdominować wczesną fazę rozgrywki, fortuna może się do nas uśmiechnąć. Wszystko, co do tego się przyczyni, tj. agresywne rotacje, wybór odpowiednich bohaterów, którzy potrafią być aktywni już od pierwszych poziomów, czy trzymanie TP scrolla w razie potrzeby kontr-inicjacji... Wszystko to może przeważyć szalę rozgrywki na naszą stronę.
| Dobra egzekucja skillsetu drużyny Radiant |
Łączy się z tym jednak pewne ryzyko - throw. Aby nie skończyć jak tytułowy Robb Stark, musimy pamiętać o tym, że w Docie comebacki są na porządku dziennym i nie możemy rozluźnić się, dopóki zwycięstwo naprawdę nie będzie w naszej kieszeni. Jeżeli trzeba, powinniśmy zrezygnować z kolejnej wymuszonej inicjacji na highground przeciwnika i zamiast tego spokojnie dofarmić jakiś kluczowy przedmiot, zrobić kolejnego Roshana itp. Umiejętność oceniania własnych szans jest bardzo ważna i nie możemy uśpić jej, gdy poczujemy zalążki victorii.
Ostatnia rzecz, na jaką pragnę zwrócić uwagę, to wardy. Drodzy gracze, nikomu korona z głowy nie spadnie, jeśli jego support nie spełnia swojej roli - może jednak przegrać przez to grę, w większości przypadków na własne życzenie. Czasem warto poświęcić te 150 golda na wardy (lub odpowiednio - 180/200 na detekcję). Stracicie ~5-6 creepów, a możecie uratować swoje lub czyjeś życie. Rachunek jest prosty, prawda? Uogólniając, najważniejsze zostało przedstawione. Są jednak jeszcze rzeczy nie związane z meczem, które potrafią wpłynąć na to, co pokażemy...
| Milczący obserwatorzy, zagłada niejednej drużyny |
Co możemy zrobić poza grą?
Przede wszystkim, powinniśmy obserwować kondycję, w jakiej się znajdujemy. Prawdą jest, że dziś komentarze z Baladur's Gate II pokroju "Pamiętaj, drogi graczu, mimo że twoje postacie nie głodnieją, ty tak!" budzą jedynie ironiczny uśmiech na twarzy, jednak każdemu zdarza się czasem zlekceważyć narastające zmęczenie.
| Kotek Mirany podczas przerwy... |
A przecież w Docie rzeczy takie jak podejmowanie właściwych decyzji, czy szybki czas reakcji są bardzo ważne. Warto jest robić sobie czasem przerwy między grami, przejść się po pokoju lub podarować sobie ostatni mecz na rzecz snu.
Poza tym, cała społeczność i udostępnione nam narzędzia stoją przed nami otworem. Możemy analizować swoje powtórki, gdzie będziemy dochodzić do kluczowych momentów zmieniających oblicze rozgrywki. Ponadto masa turniejów, streamów i mniejszych lig czeka na kogoś takiego jak my, oferując teorię zaserwowaną poprzez praktykę! A skoro mowa o teorii... czytanie guide'ów rozwija. Każdy, nawet urodzony samouk, wiedzy i umiejętności nie wyczarował z powietrza, nie wstydźmy się zatem szukać pomocy u innych...
Podsumowanie.
1) Jasno określ cel, który chcesz osiągnąć.
2) Ustal jak najbardziej uniwersalną pulę bohaterów, spośród których będziesz wybierał.
3) Pamiętaj o komunikacji! Próbuj tego zawsze i wszędzie, bez wyjątków.
4) Korzystaj z narzędzi, które udostępnia Ci gra:
* Zgrywanie powtórek
* Oglądanie gier na wysokim poziomie
* Rozbudowany system usprawniający komunikację in-game5) Nie bój się działać już od pierwszych minut gry, jeśli masz taką możliwość.
6) Trenuj, douczaj się i nieustannie praktykuj.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże,
Pozdrowienia z Pomorza
Qiuster
No i to jest bardzo fajna lektura, czekam na więcej ;)
OdpowiedzUsuńNo i tt jest bardzo fajny komentarz. Będzie więcej!
UsuńNo nie powiem, tekst motywuje :)
OdpowiedzUsuńNo i o to chodzi. Qiuster pewnie jeszcze nie ma śmiałości, żeby odpisywać, ale jak motywuje - to spełnia swoją rolę. ;)
UsuńTu nie o śmiałość chodzi, a o jakość mojego łącza internetowego. Jakby to ująć - "nieco" mnie jeszcze ogranicza :) Ale miło przeczytać pozytywne komentarze, kontynuacja na pewno będzie.
OdpowiedzUsuńJak sie ma tekst o graczach dota "starej" sceny ? :)
OdpowiedzUsuńPojawi się na pewno. Sorry za opóźnienie. Mam dużo planów a mało czasu. ;(
UsuńWszystko ładnie i pięknie. Niestety czasem zdarzają się gracze (mowa tu o "пошел на хуй") ktorzy grajac carry - Riki skladaja sceptera i shadow blade'a.
OdpowiedzUsuńSystem MMR solo jest po prostu do bani i w zaden sposob nie odzwierciedla naszego poziomy gry. Solo to solo, niestety (moze i stety) dota grą solo nie jest. Tak jak wspomnialeś kluczem do sukcesu jest współpraca - komunikacja, lecz cyka cyka w niczym tego nie ułatwia.
Moj mmr to 3,3 i gram na koncie juz od 2600h, moj znajomy z mmr 3k postanowil zalozyc nowe konto, wbil 13 lvl i rozegral mecze testowe, teraz siedzi na 4,3k mmr a swoim main kontem nie moze sie wybic. Gdzie tu sprawiedliwosc?
Takze jeszcze raz - MMR to g*wno.
Co zlego to nie ja, pozdrawiam.
Wiesz, chodzi o to, żeby utrzymać ponad 50% win ratio i wtedy jest postęp. Idioci zawsze się będą trafiać.
UsuńJak po pierwszej kalibracji miałeś mmr większe od 3tys
OdpowiedzUsuńJa przy około 400 grach i 55% wygranych ocena mmr po kalibrowaniu 2300...