O grze DOTA 2 i e-sporcie słów kilka...: Relacja z fan4fan oczami hultka

5 paź 2014

Relacja z fan4fan oczami hultka


Cześć, tu hultek. Właśnie wróciłem z LANa fan4fan i raczę się piwem, podczas gdy ściąga się dotka - pomyślałem, że to idealny czas na relację z turnieju.

Tutaj zamieszczam swój profil na facebooku - starałem się z każdym zapoznać, ale może ktoś nie dosłyszał nicka lub będzie chciał się ze mną zaznajomić. Wiecie, chodzi o skojarzenie twarzy z osobą. :)

Kto ma polubiony fanpage shatterhand.pl ten na pewno mniej-więcej wie, jak to wyglądało. Dla wszystkich tych, którzy chcą wiedzieć więcej, jest ta relacja.


Dzień pierwszy


Zaczniemy od podstaw - event to był fan4fan, odbywał się w Łodzi w Atlas Arenie. Nie wiem, kto był organizatorem, ale na pewno allplay.pl i dota2.pl (moja pomyłka, przepraszam) + BeneD (wybaczcie niewiedzę, nie pomyślałem, by o to dopytać).

Przybyłem do Łodzi około 12:00-12:30. Kolejka do Atlas Areny była ogromna, około 200-300 metrów, jednak poruszała się dość szybko, więc cierpliwie czekałem. Jak jeszcze byłem w pociągu, to Sinbad dzwonił z prośbą o kupienie piw dla Hansa, jednak wówczas nie wiedziałem, gdzie ich szukać (dlatego potem Hans był "zmęczony", hihi)

Po wejściu do Atlas Areny, ujrzałem wiele stoisk z komiksami/książkami (w końcu to był event komiksowo-growy), jednak zabrakło mi jakiegokolwiek znaku lub czegokolwiek innego, co by mnie zaprowadziło na stanowisko DOTA. Pomyślałem, że to pewnie na dole będzie i się nie myliłem. Przechodziłem obok sekcji LoLa i z ciekawości przyjrzałem się średniej wiekowej graczy (jako iż to mój pierwszy LAN) - około 14, 15 to maks. Tak na oko.

Anyway, idąc dalej, dotarłem w końcu do sekcji DOTA, przywitałem się z Sinbadem, zapoznałem z wieloma ludźmi, których słyszałem na teamspeaku/veturilo i próbowałem połączyć w całość ich prawdziwą osobę z wirtualnym wyobrażeniem, jakie o nich miałem. No i dowiedziałem się, że internet nie działa. W zasadzie to internetu nie było do ponad 16 i na dobrą sprawę, nic się przez ten czas nie działo - gracze ćwiczyli lasthity na botach, ja się kręciłem dookoła dziewczyn z Alsen, rozmawiałem z ludźmi - generalnie każdy sobie samemu szukał zajęcia.

Na zdjęciu m.in Sinbad, Kregox, Umrzywator, Pirat i kawałek Bunny z Alsen

Gdy o 17 włączono Internet, od razu zaczęły się gry - na początek był team MaTiego (w składzie: MaTi, Sinbad, Pirat, Paczek i Hans) vs Alsen. Generalnie format był prosty i przyjemny: dwie grupy - w obu grupach, siadał jeden team i grał z każdym ze swojej grupy. Potem siadał drugi team i też grał z każdym. Wszystkie mecze bo1 aż każdy z grupy zagrał z każdym ze swojej grupy.
Szczegóły odnośnie drabinki i fazy grupowej macie tutaj, ja to tylko streszczę:
Wyszły 4 drużyny (podobno grali do trzeciej nad ranem, ja tam nie wiem, bo zwinąłem się po 12):
Ja'Pa aka team Authentic (tzw. "Mutraki")
Bezprawie (mega spoko chłopaki, rozmawiałem z nimi i naprawdę są w porządku)
Bened+5
Ogórki Kiszone

Ja'Pa/Auth/"Mutraki"

Półfinały miały być grane następnego dnia, gdy gracze odpoczną (bo3, tak samo finał i gra o trzecie miejsce).

Drugi dzień

9:11, pustki!

Drugiego dnia, byłem na miejscu przed 9, jednak nie było zupełnie nikogo, więc poszedłem na śniadanie i do sklepu. Wróciłem przed 11 i ludzie powoli się schodzili, gry się zaczynały. Wyniki - ponownie - możecie sprawdzić na allplay.pl i trochę na fanpage tego bloga - nie ma sensu, bym się powtarzał. Spiszę jednak moje wrażenia:

Przede wszystkim zaskoczeniem było brak Seba Squad, czyli team: Taboo, Lisek, Orq, Uniden, Sasu. Taboo nawet pisał na swoim fanpage o tym - kto chce, niech sprawdzi co takiego powiedział.

Pomijając to, tego dnia byłem już trzeźwy i mogłem się skupić na samych rozgrywkach - mnie osobiście mocno zawiedli casterzy. Żadnego z nich nie znałem i nie słuchałem, ale... ani Doom (jako ulti) nie jest dobrą kontrą na Wraith Kinga i Bristlebacka, ani nie uważam, by Bezprawie w finale grało źle (jeden z komentatorów otwarcie powiedział, że nie chce mu się drugiej gierki finałowej castować, bo to "stomp" czy coś takiego), po prostu popełnili trochę błędów.
Moim zdaniem caster powinien powstrzymywać się od takich komentarzy, gdy właśnie gracze z Bezprawia chodzą obok i mogą to usłyszeć - na pewno nie wpływa to dobrze na morale drużyny. Z resztą, nie tylko ja jestem tego zdania. 
Ale ok, idziemy dalej - organizacja - w sobotę zapoznałem się z BeneDem i widziałem, jaki był wycieńczony i wnerwiony całą sytuacją (ba, nawet mnie wyprosił gdy jadłem obiad :(), ale zupełnie mu się nie dziwię - to raz; a dwa - mimo wszystko, to był dobry LAN. Tak, była obsuwa i to spora, ale co poradzić na to, że jacyś geniusze przyszli z pendrive'ami i wgrali trojany? Przede wszystkim nie było żadnego burdelu, mecze szły już sprawnie, a i było widać taką "rodzinną" atmosferę rywalizacji. Dodatkowo ludzie na trybunach też w miarę dopisali, a wspólnie z Kregoxem (czy Bunny, czy Hansem, czy klejfem, czy wieloma innymi ludźmi, których nie pamiętam) bardzo miło mi się komentowało i analizowało gry. I właśnie - przechodzę do najfajniejszego aspektu - ludzie - ludzie dopisali. Jedynie do orq bałem się podejść, bo tak groźnie wyglądał i kiedyś mi groził kosą, więc po prostu go unikałem. Ale ludzie byli definitywnie najfajniejszym aspektem tego eventu i cieszę się, że się tam wybrałem.

Loża VIPów, a w zasadzie trybuna, z której oglądaliśmy stream - na zdjęciu, w koszuli Umrzywator, na dole Sztuczka i Wippy, obok Sztuczki pirat, a najniżej manager(?) Alsen, Pawcio

A no i kto wygrał - OK.Nv.Cn - czyli Ogórki Kiszone Nirvana China, jak to siebie nazywają. Chłopaki w składzie: Gasior, kacor, Exotic_Deer, AZ, Faraon - fajne chłopaki, udało mi się z nimi zamienić kilka słów, jednak niestety nie ma ani wywiadu (który planowałem) ani nic innego, bo mi bateria padła w telefonie. 
Drugie miejsce dla Bezprawia. Trzecie miejsce dla Ja'Pa/Auth, czwarte dla Bened+5
Pula nagród:
1. miejsce - 3000 zł
2. miejsce - 1500 zł
3. miejsce - 500 zł
pozostali - 250 zł
W sumie chyba 6250 zł, jeśli dobrze liczę, przeznaczone było na nagrody.

Zwycięzcy - Ogórki Kiszone

Gdybym miał dawać jakieś oceny za event, to byłoby to tak:
Event jako całokształt: 8/10
Casterzy: 4/10 to max, sorry.
Gry (pod względem poziomu i czy były "enjoyable"): 8/10, za dużo Nagi :P
Ludzie: 10/10

Jednocześnie pozdrawiam wszystkich, z którymi miałem okazję się zapoznać i porozmawiać, a szczególnie dla Kregoxa (dzięki za ciepłe słowa) i Klejfa, bo na moich oczach polajkował fanpage. :D

Jakie były Wasze wrażenia? Jakie odczucia? Odnośnie streamu, poziomu, organizacji? Uważacie, że zrobilibyście to inaczej/lepiej? 

Zapraszam do komentowania i lajkowania tego cudownego fanpage'a, o którym piszę już z 10 raz. :)

6 komentarzy:

  1. Ja pier... Typie, wchodzisz na event fan4fan i nie wiesz że fan4fan to organizacja która organizuje lana... a dota2.pl nie ma z organizacją nic wspólnego... Wypowiadasz sie o rzeczach o których nie masz zielonego pojęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przeżywaj, bo to mały błąd. Człowiek pojechał i widział co się działo, więc chyba ma prawo opisać i subiektywnie ocenić turniej. Jakiś fanboj został urażony?

      Usuń
  2. "Jedynie do orq bałem się podejść, bo tak groźnie wyglądał i kiedyś mi groził kosą, więc po prostu go unikałem." THIS

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy event, załuje że kolejny lan mnie ominął :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie było naprawdę. Teraz Wrocław.

      Usuń
    2. Rzeczywiście, częstotliwość turniejów bardzo dobra, szkoda że liga akurat mi się kończy w dniu turnieju..

      Usuń